"Kler": a kościół dalej swoje... [RECENZJA]

Powiedzieć, że Wojtek Smarzowski zrobił dobry film to tak jakby dla żartu wybrać się na pielgrzymkę do Częstochowy. Katolicy oburzą się na samą myśl, że tak ważna droga może dla kogoś być tylko i wyłącznie żartem. A widzowie Kleru Smarzowskiego oburzą się na przymiotnik dobry, bo temat który reżyser porusza dobry przecież być nie może


Mamy księży w pełnej krasie, wystawionych na widok publiczny tak, że ci bronić się nie mogą. Nie mogą nawoływać do wiernych z ambony, że to nieprawda, że tak się nie dzieje, że temat nie istnieje. Wszyscy doskonale wiemy, że temat istnieje…. i istniał od wielu, wielu lat. Niegdyś bagatelizowany dzisiaj coraz mocniej uderza w kościół, zmieniając postrzeganie tej instytucji w społeczeństwie. Zmieniając pogląd na wiarę i samych księży. Tylko szkoda, że mimo wszystko wciąż przy kościele pozostają zaślepieni wierni, którzy murem stoją za hipokryzją kościelnych powinności. Kiedy z ust pielęgniarki Kaczorowskiej (Iwona Bielska) padną słowa: - Ksiądz nie mógł tego zrobić, będzie to niczym innym jak kwintesencją tego co w wielu głowach wciąż siedzi. Bo kościół, bo Jezus, bo świętość. Nietykalny po wsze czasy. Ale… czasy się zmieniły, a świat zaczął dostrzegać to co za murami tej świętości się dzieje. Jako pierwsza przeciwko temu wyszła Małgorzata Szumowska, to ona w filmie W imię… pokazywała zmagania księdza Adama (Andrzej Chyra) ze swoimi skłonnościami homoseksualnymi. Wtedy też były protesty, a ludziom w głowie nie mieściło się, że ksiądz może postępować w taki a nie inny sposób. Teraz głos zabiera Wojtek Smarzowski. Zabiera głos bardziej brutalny i bezpośredni. Wskazuje palcem gdzie leży problem, a potem wpuszcza na niego potężną bombę. Wybuch jest ogromny, a to co widać na ekranie niektórych może kłuć w oczy.



Podstawą do pokazania całej struktury kościoła jest trzech księży: Ksiądz Andrzej Kukuła (Arkadiusz Jakubik), Ksiądz Tadeusz Trybus (Robert Więckiewicz) i Ksiądz Leszek Lisowski (Jacek Braciak). Każdy z nich skupia w sobie jakąś część negatywnych zachowań czy postępowań o których słyszymy lub wiemy. Pedofilia, złamanie celibatu, oszustwa i machlojki, wyłudzanie pieniędzy od wiernych, układy i układziki wewnątrz kościoła, podejście do ludzi wierzących, brak szacunku do drugiego człowieka i w końcu zakłamanie, które tuż po „gorliwej wierze w Boga” nazwać tam można priorytetem. Słowa, zachowania tych księży i ludzi którzy za nimi idą, bolą. Nie da się tego przyjąć ze spokojem, złość zbiera na każdy fragment który w tym filmie jest pokazany i za każdym razem pojawia się pytania: dlaczego to wciąż trwa?, dlaczego wciąż są osoby które uważają że nie ma tematu? Dla Wojciecha Smarzowskiego i Wojciecha Rzehaka idealnym polem do pokazania kościoła od wewnątrz stał się obraz wsi i mniejszego miasteczka. Cała reszta, która wydarza się w filmie jest konsekwencją działań tych księży. Zgodzę się z reżyserem, że fragment który wybiera idealnie wyrysuje ramy kościoła i jego wiernych, a nawet ostrzej niektóre z tych ram pokaże. Nie obrażając nikogo, niestety tak jest, że ludzie mieszkający w mniejszych miasteczkach, wsiach uważają kościół za wzór godny naśladowania nie chcąc wierzyć w to co daje im „telewizja”, oni uwierzą księdzu i jego kazaniu, a nie „wymyślanym plotkom”. Ale mimo wszystko brakowało mi tego co dzieje się w tych większych miastach, co kryje się w krakowskich, warszawskich czy poznańskich kościołach, bo sama historia Arcybiskupa Mordowicza (Janusz Gajos) chociaż tego rąbka trochę uchyla to pokazana z pozycji dużych miast mogłaby rozrosnąć jeszcze na wiele innych poziomów. Może dotąd niedotkniętych.


To w żaden sposób nie umniejsza jednak Klerowi, scenarzyści mieli konkretny plan na swoje dzieło, na przedstawienie konkretnego obrazu Kościoła i wielkie brawa im za to, bo próba pokazania i złamania wiary w nieskalaność księży jest ich ogromnym sukcesem. Otwarciem oczu społeczeństwa dużo szerzej niż mieli dotychczas. A zrobili to przy wykorzystaniu doskonałej obsady, bo kogo w tym filmie tak naprawdę nie było. Była cała plejada polskiego kina, dobrana do swoich ról w sposób wręcz idealny. Tam nie było pomyłek, każdy sprawdzał się w stu procentach, niezależnie od tego czy jego rola była pierwszo-, drugo- czy trzecioplanowa. Dlatego też niezręczność biła z tego filmu, za sprawą wiarygodności i autentyzmu bohaterów, za sprawą ról które odtworzone zostały przecież na podstawie prawdy. Wydarzenia pokazane w filmie i sam jego temat budziły zaś dyskomfort. Uczucie przed, którym nie dało się uciec, przed którym nie dał nam uciec sam Wojtek Smarzowski. Trzymając nasz wzrok na niewygodnych tematach i ani na moment nie pozwalając do spuścić.

Kler
reżyseria: Wojciech Smarzowski
scenariusz: Wojciech Smarzowski, Wojciech Rzehak
zdjęcia: Tomasz Madejski
muzyka: Mikołaj Trzaska
obsada: Janusz Gajos, Arkadiusz Jakubik, Robert Więckiewicz, Jacek Braciak, Joanna Kulig, Katarzyna Herman, Mateusz Więcławek, Iza Kuna, Iwona Bielska, Mirosław Haniszewski, Bartosz Bielenia, Michał Gadomski
gatunek: obyczajowy
premiera: 28 września 2018





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Autor: Agnieszka Kobroń

Autor: Agnieszka Kobroń

Moja strona o TEATRZE

PAMIĘTAJ!

Wszystkie publikowane treści są moją własnością, o ile nie napisano inaczej. Proszę nie kopiować i nie rozpowszechniać ich bez mojej zgody.