"Pod powierzchnią": pierwszy odcinek to dopiero początek

Serial Belfer udowodnił nam, że szkoła - a właściwie liceum - to dobre miejsce do kręcenia serialu. A wszystkie zawiłości, miłości i dramaty, które się tam wydarzają są idealnymi tematami do przepracowania. Odkąd sięgam pamięcią, seriale których akcja toczyła się w szkole były produkcjami kryminalnymi. I chyba muszę powiedzieć, że do czasu. Bo oto mamy serial Pod powierzchnią


Zmieniamy nieco klimat, pierwszy odcinek nie zapowiada żadnych kryminalnych zagadek. Mamy bohaterów jasno nakreślonych, poznajemy ich życie i ich samych. Zaznajamiamy się z relacjami jakie łączą ich wszystkich. Ale nie dotykamy żadnej tajemnicy. Powiedziałabym, że wszystko podane mamy na tacy. Marta (Magdalena Boczarska) i Bartek (Bartłomiej Topa) to małżeństwo, które zmaga się z zaginięciem syna. Ona w żaden sposób nie jest w stanie pozbierać się po takiej stracie. On zaczął żyć normalnie i tego samego wymaga od żony. Ale ich życie zaczyna w pewnym momencie się rozbiegać. Kiedy ona próbuje jakoś radzić sobie z codziennością, on próbuje wyciągnąć ją z dołka. Natomiast, kiedy Marta postanawia walczyć o siebie, małżeństwo i życie, i pogodzić się z tym co stało się przed laty, on zaczyna szukać ukojenia w ramionach innej kobiety. Szkoda tylko, że on dyrektor płockiego liceum, szuka tego pocieszenia u jednej z licealistek.

Równolegle do życia Marty i Bartka, poznajemy Maćka (Łukasz Simlat) i jego córkę Aleksandrę (Maria Kowalska). Można powiedzieć, że typowa rodzina z problemami. Bo mężczyźnie ciężko jest samotnie wychowywać córkę buntowniczkę. Zwłaszcza, że Ola robi wszystko żeby ojcu życie uprzykrzyć. Od samego początku widzimy, że będzie jedną z tych osób, która potrafi mieszać w życiu innych i robi to z wielką przyjemnością. Robi wszystko żeby wpakować się w kłopoty i utrzeć nosa ojcu. Losy tych dwóch rodzin w pewnym momencie zaczynają się łączyć. W taki czy inny sposób robi się to w sposób dość zawiły i skomplikowany, na tyle że widz chce wiedzieć co wydarzy się dalej. W otoczeniu tej czwórki staną też uczniowe liceum, ze swoimi problemami i zawodami, ze swoimi żalami i nadziejami. A nawet ich rodziny, które w taki czy inny sposób dotykać będą tajemnic każdego z bohaterów.


Mamy pierwszy odcinek, akcję na poziomie zerowym, a my jesteśmy tak po prostu ciekawi co wydarzy się dalej. Twórcy serialu udowadniają, że do zrobienia dobrego serialu naprawdę niewiele potrzeba. Nie musimy sztucznie nakręcać akcji, żeby ta produkcja była po prostu jakaś. To wszystko dzieje się samo, w obliczu historii w którą każdy z nas jest w stanie uwierzyć. Taka „prawda” na ekranie. Dlatego po pierwszym odcinku chce się ten serial oglądać dalej. Patrzeć jak życie tych bohaterów wywraca się do góry nogami. Można powiedzieć, że szykuje się nam dobry serial z dobrą obsadą aktorską, która bez wątpienia jest dodatkowym atutem Pod powierzchnią. Widzimy tam gwiazdy dużych i małych ekranów. W rolach czasami zupełnie innych niż te, które znamy z innych produkcji. Duet jaki tworzy Magdalena Boczarska i Bartłomiej Topa jest naprawdę niesamowity. A debiutująca Maria Kowalska czaruje kamerę i widzów, chociaż rolę ma niełatwą.

Pod Powierzchnią
reżyseria: Borys Lankosz
scenariusz: Katarzyna Śliwińska-Kłosowicz
zdjęcia: Bogumił Godfrejów
scenografia: Maciej Fajst
kostiumy: Małgorzata Zabłocka
muzyka: Paweł Lucewicz
gatunek: serial fabularny
premiera: 21 październik 2018






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Autor: Agnieszka Kobroń

Autor: Agnieszka Kobroń

Moja strona o TEATRZE

PAMIĘTAJ!

Wszystkie publikowane treści są moją własnością, o ile nie napisano inaczej. Proszę nie kopiować i nie rozpowszechniać ich bez mojej zgody.