"Znaki": każde miasteczko ma swoje tajemnice (odc. 1-2)

Za nami już dwa odcinki serialu telewizji AXN Znaki, i chociaż pozornie zadziewa się w fabule tego dzieła niemało to wciąż pozostaje niedosyt w samej formie, konwencji, pomyśle. Nasz główny bohater to komendant Posterunku Policji w Sowich Dołach (Andrzej Konopka), który jak to w kryminalnych serialach bywa ma „jakąś przeszłość”. Jakąś, bo nie wiemy czy dobrą czy złą, na razie poza tym, że miał problemy z alkoholem nie wiemy nic. Nie wiemy też co go do Sowich Dołów sprowadza. I podobnie jest z wieloma wątkami, które w tym serialu się pojawiają


Ciężko może z tej perspektywy prorokować jaki będzie oddźwięk całości, ale na razie emocje są bardzo mieszane. Mamy przecież drugi odcinek, a tak naprawdę, nie wiemy o co w tym serialu chodzi, ani co jest główną osią wydarzeń. Bo tematy zaczynają się mnożyć, ale w żaden sposób nie rozwijać. I to zaczyna być dość problematyczne, bo ileż można szukać wątku wokół którego rozrastać się będzie cała akcja serialu. Zwłaszcza, że mowa tutaj o serialu kryminalnym. Podejrzewam, że miał to być haczyk na widza, który chcąc dowiedzieć się o co w tym serialu chodzić będzie, szybko wciągnie się w fabułę tego dzieła. W moim odczuciu na razie tak nie jest, a chęć poznania właściwego tematu, przegrywa z tym, że z ekranu najprościej mówiąc zaczyna powiewać nudą. Na szczęście od pierwszego odcinka to perspektywa komisarza Michała Treli jest tym za czym niezmiennie podąża kamera. To jego życie ma być tutaj prologiem do całości, główną postacią która spajać będzie najważniejszy wątek, tylko wciąż pojawia się pytanie o jaki wątek chodzi?

Z jednej strony mamy Jonasza (Andrzej Mastelarz), „uzdrowiciela” w Sowich Dołach, który to niesie dobre słowo i pomoc lokalnej społeczności sprzedając im wodę z dodatkiem narkotyków. Opiekuje się również córką, która jest upośledzoną umysłowo dziewczyną (Paulina Gałązka) - pozornie może jej rola wydawać się bez znaczenia, lecz krew na jej bluzce zwiastuje nadejście „złego” do domu uzdrowiciela. Z drugiej zaś strony mamy zbrodnie sprzed lat, w której to ginie młoda dziewczyna. Wszyscy mówią o tym wypadku jako o egzekucji, nikt niestety nie wie co i kto jest za to odpowiedzialny. My z pozycji widza wiemy, że ostatnie chwile swojego życia dziewczyna spędza na telefonicznej rozmowie z matką (Małgorzata Hajewska), dość niemiłej rozmowie, bo pani Zofia powie córce że jej nie kocha. Dlaczego? To będzie zagadką do rozwiązania na później. Chociaż kiedy przenosimy do teraźniejszości to widzimy, że pani Zofii bardzo zależy na poznaniu sprawcy tego zdarzenia, nikt też w miejscowości nie mówi o tym jakoby kobieta miała nienawidzić swojego dziecka. Obecnie uznana jest za „starą wariatkę”. Mamy też trzecią stronę wszystkich tych wydarzeń czyli „Polską Rudę”, która ma zamiar wydobywać melafir z lokalnych kamieniołomów,. Przy okazji ma dać ludziom prace i rozbudować miasteczko o nowe inwestycje. Problem w tym że miejsce wydobycia jest miejscem zabójstwa. Policja uniemożliwia wszczęcie prac. A właścicielowi „Polskiej Rudy” w żaden sposób nie jest to po myśli. Nie zdaje sobie sprawy, że wraz z pierwszym wybuchem w poniemieckich kamieniołomach odkryje ludzkie szkielety, kości zmarłych które z niewiadomych przyczyn znalazły się w tym miejscu.


Zatem, czy w Sowich Dołach zabójstwa dzieją się już od wielu, wielu lat? A może zabójca odwdzięcza się za coś co spotkało go w przeszłości? I co z tym wszystkim wspólnego ma uzdrowiciel? Czy Bóg rzeczywiście odegra tutaj jakąś rolę? Nie mówię też o tym przez przypadek, bo już w pierwszym odcinku ginie ksiądz, który dla lokalnej społeczności był bardzo ważny. A skoro jego śmierć odegrała w życiu społeczności jakąś rolę to nie może być ona bez znaczenia. Ja nieśmiało przypuszczam, że w Sowich Dołach przeszłość zaczyna o sobie przypominać. Na razie tkwimy jednak w zawieszeniu, bo wyżej opisane tematy dopiero kiełkują, a każdy z odcinków przyniósł tylko kolejną dawkę wątków, które mogą być główne. Zapowiadano, że Znaki będą mroczną opowieścią o lokalnej miejscowości, która pozostając w zmowie ukrywa jakąś wspólną, mrożącą krew w żyłach tajemnicę. A przyjezdny komendant ma być jedynym, który się im wszystkim przeciwstawi. Na razie widzimy, że nie jest w tym sam, chociaż policjanci którymi zarządza nie mają do niego większego zaufania (ani szacunku). On jednak zdaje się nie przejmować tym co zastał w swojej nowej pracy tylko uparcie dąży do rozwiązania zagadek, które się przed nim mnożą i piętrzą. Możemy przypuszczać, że ze skutkiem pozytywnym. Bo to co na razie widzimy w serialu nie wróży nic nowego ani ciekawego. Szalonych zwrotów akcji raczej bym się tutaj nie spodziewała, tylko poszła w kierunku: dobro zwycięża, czyli że nasz komendant szczęśliwie zakończy swoje śledztwo i odkryje kto morduje w plenerach Gór Sowich kobiety.

Znaki
reżyseria: Jakub Miszczak, Marcin Ziębiński
scenariusz: Przemysław Hoffmann, Błażej Przygodzki,  Artur Kowalewski, Paulina Murawska
zdjęcia: Wojciech Todorow
scenografia: Tomasz Bartczak
gatunek: serial kryminalny
premiera: 10 października 2018








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Autor: Agnieszka Kobroń

Autor: Agnieszka Kobroń

Moja strona o TEATRZE

PAMIĘTAJ!

Wszystkie publikowane treści są moją własnością, o ile nie napisano inaczej. Proszę nie kopiować i nie rozpowszechniać ich bez mojej zgody.