"Ślepnąc od świateł": serial jakiego nie było!

Nie miałam żadnych wymagań co do ekranizacji powieści Jakuba Żulczyka Ślepnąc od świateł. Jakkolwiek by to nie zabrzmiało, przemawiała przeze mnie raczej ciekawość świata, który zobaczę w wersji serialowej. Jak bardzo będzie ona inna od tego co sama o tej książce i jej bohaterach myślałam. Jednak nie podlega żadnej wątpliwości, że tak jak powiedzenie Pioruna, bohatera serialu Ślepnąc od świateł: „Sztywniutko” weszło do krwiobiegu, tak też stało się z ekranizacją. Nagle, zrobiło się głośno


Scenariusz jaki wyszedł spod ręki Krzysztofa Skoniecznego i Jakuba Żulczyka okrzyknąć można dziełem które na polskim rynku jest w cenie – i to naprawdę bardzo wysokiej. Dziełem, które chociaż różni się od samej książki jest naprawdę pociągające. Wręcz wciągające. Nawet w momencie kiedy wątki zawarte w powieści, zniknęły bezpowrotnie z serialu i pozostały jedynie w sferze domysłów. Ale to dobrze, bo zdecydowanie lepiej kiedy widz sam układa sobie w głowie jakie były początki naszego książkowego Jacka, a serialowego Kuby czy też skąd wzięła się przyjaciółka głównego bohater, Pazina. Zresztą jakby nie mówić i z której strony nie popatrzeć, to każdy element układa się tutaj w zgrabną całość. Realizacja, zdjęcia, muzyka to dobrze wydeptana ścieżka, która prowadzi do tytułowych świateł. I nie bójcie się, bo od ich blasku nie oślepniemy. Bez zbędnych upiększeń będziemy oglądać życie ludzi, o których zaczyna upominać się świat. Dostajemy miasto brudne i ociekające złem. Szare. Dostaniemy bohaterów konstruowanych solidnie na grubej kresce. Wyrazistych. Wielowarstwowych.


Dostaniemy też aktorstwo, o które zaczyna upominać się widz. Zbudowane na mocnych fundamentach i doświadczeniu. Cezary Pazura w tym serialu zerwał z siebie każdą etykietkę jaką kiedykolwiek do niego przyczepiono. Cukierkowy garnitur ładnie go obudował, ale obłęd bohatera którego wykreował wyniósł na wyżyny aktorskich umiejętności. Robert Więckiewicz, który w ostatnim czasie nie schodzi ze srebrnego ekranu serwuje nam zło piekielne w najczystszej postaci. Zło w które ja wierzę i za którym podążam. Zaś Jan Frycz to niczym objawienie, powiew świeżego aktorstwa, nowej krwi na tym naszym polskim poletku. A przecież tak nie jest. Przecież w niejednej roli już go widziano. Bez wątpienia czaruje też rola Paziny. Marta Malikowska, która będąc tutaj całkowitym zaprzeczeniem kobiecej łagodności i delikatności jest wręcz obłędna. Takie kobiety oglądać na ekranie to czysta przyjemność. I w końcu Kamil Nożyński. Raper, taki z krwi i kości, który w tym serialu ma szansę na aktorski debiut. Wiele naczytałam się już na temat jego gry, ale jakby nie było i co by nie mówić, on do roli głównego bohatera pasował idealnie. Próbuję znaleźć wśród szeregu aktorów kogoś kto mógłby go zastąpić i nic. Totalna pustka. Nikt nie pasuje. Nikt nie będzie taki jak Nożyński. Bo on nie próbował grać pierwszych skrzypiec chociaż trzymał je w ręce. Nie próbował błyszczeć i robić z siebie wschodzącej gwiazdy. On po prostu został sobą i w sposób znany tylko sobie potrafił precyzyjnie wycofać i wyobcować swojego bohatera.

I chociaż Ślepnąc od świateł jak każde dzieło godne uwagi ma małe błędy i potknięcia to uważam, że takiego serialu nasza Polska jeszcze nie miała. Dopracowane w najdrobniejszych szczegółach bije na głowę każdą z możliwych polskich produkcji odcinkowych. Tutaj chciało się wszystkim. Dbano o ten serial niczym o własne dziecko. Pozwalając mu rozwijać się we własnym tempie, a nie pośpieszać na siłę jak chociażby działo się to w Rojście. Nagle osiem odcinków jest tym czego potrzebujemy. Nie za mało, nie za dużo. Tyle ile potrzeba, tak jak ze wszystkim w tym serialu.


Ślepnąc od świateł 
HBO GO
reżyseria: Krzysztof Skonieczny 
scenariusz: Krzysztof Skonieczny, Jakub Żulczyk 
zdjęcia: Michał Englert 
muzyka: Marcin Masecki, Mirt 
obsada: Kamil Nożyński, Jan Frycz, Robert Więckiewicz, Marta Malikowska, Janusz Chabior, Marzena Pokrzywińska, Cezary Pazura 
premiera: 27 październik 2018








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Autor: Agnieszka Kobroń

Autor: Agnieszka Kobroń

Moja strona o TEATRZE

PAMIĘTAJ!

Wszystkie publikowane treści są moją własnością, o ile nie napisano inaczej. Proszę nie kopiować i nie rozpowszechniać ich bez mojej zgody.