"Znaki": czy na taki koniec pierwszego sezonu czekaliśmy?

Serial Znaki od pierwszego odcinka jakoś niespecjalnie wciąga, momentami jest nudno, a nagromadzenie wątków przytłacza. Wszystko zmienia się w połowie trwania produkcji, a piąty odcinek zdaje się być tym, który zapoczątkuje przełom. I faktycznie tak się zadziewa, ale wciąż nie jest tak jak powinno… Przynajmniej, nie do końca


/fot. AXN / Gosia Stasiewicz/

Będzie spojler, więc czytelników o słabych nerwach proszę o zaprzestania czytania już teraz. Bo zaczniemy trochę od końca, od rozwiązania zagadki kto jest mordercą w Sowich Dołach? Nie wiedzieć czemu, ale jakoś tak z lekkością wskazałam zabójcę już w czwartym odcinku. Dość przewidywalny to był typ, którego nikt podejrzewać nie mógł, bo w oczach wielu uchodził za wzór godny naśladowania. Taki prawy obywatel, który nie dość że stoi na straży prawa to jeszcze codziennie chyli swe czoło w kościele i godzinami klęczy modląc się o stłumienie zła na tym świecie. Dlatego nie zaskoczyło mnie kiedy w porwał córkę komendanta i za grzechy, które ta czyni postanowił ją zabić. Oczywiście, zakończenie musi zostać otwarte, aby co wytrwalsi czekali na kolejny sezon. Ale… jedno jest tutaj pewne, nie pokuszono się o nieoczywiste zwroty akcji, wielkie zaskoczenia czy „zabawę” z widzem. Scenariusz był jednym z wielu, który w serialach kryminalnych zazwyczaj dominuje. Momentami wręcz oczywisty, chociaż wątków było tutaj co niemiara. Dobrym rozwiązaniem okazuje się włączenie w działania seryjnego mordercy byłego komendanta (Zbigniew Stryj), który staje się punktem zapalnym wszelkiego zła, które w Sowich Dołach się zadziewa. Dobrym rozwiązaniem okazuje się również wykorzystanie postaci Dorotki (Paulina Gałązka) i uczynienie z niej - w pewnym sensie - sprawcy wszystkich wydarzeń. Ale…


Właśnie, ogrom wątków doprowadził do tego, że za wiele się zadziało, za wiele namieszało, za wiele spraw zostało właściwie nieruszonych. Po pierwsze, sprawa zamordowanych w czasach drugiej wojny światowej ludzi znalezionych w kamieniołomach. Przez osiem odcinków widzimy właściwie ten sam obraz Burmistrz Sowich Dołów (Mirosław Kropielnicki) i właściciel Polskiej Rudy (Mariusz Ostrowski) przepychają się w pomysłach co zrobić z odkryciem, jak ukryć fakt znalezionych kości przez policję i jak zapłacić pracownikom za milczenie. Trochę się pokłócą, trochę tajemnicy wrzucą do wody i koniec. Jak dla mnie nuda, chociaż to co mogło się dziać w czasach drugiej wojny światowej w tym miejscu jest naprawdę przerażające i intrygujące jak na serialowe realia. Wątek, który mógł stworzyć całą produkcję, umyka. Schodzi nawet nie na drugi, a piąty plan i jest tylko przerywnikiem w kolejnych zabójstwach. Po drugie, sprawa księdza Wincenta (Jan Mituś) i księdza Romana Śmigielskiego (Rafał Cieszyński). Jeden z nich ginie przed kościołem w niewyjaśnionych okolicznościach, niby słabe serce. Do parafii trafia nowy proboszcz i od razu znajduje ukryte zeszyty z notatkami opisującymi mieszkańców Sowich Dołów. Po co poprzedni proboszcz je pisał? Jak w kościelnych piwnicach nowy proboszcz odnalazł je tak szybko? I skoro obaj księża się znali to jaka tajemnica ich łączy? Bo zanosi się na to, że niemała. Że coś w tych parafialnych czterech ścianach coś naprawdę się działo/dzieje. I w końcu nie rozumiem jak ksiądz Śmigielski mógł nic nie zrobić w momencie odkrycia zabójcy. Owszem, tajemnica spowiedzi, ale…

Wciąż na plus pozostaje obsada. Twarze inne, nowe i świeże, i przede wszystkim nie te, które powtarzają się w każdym innym filmie i serialu. Andrzej Konopka i Helena Sujecka duet idealny. Dobrze ogląda się ich poczynania w Sowich Dołach. Zresztą, co by nie mówić jakoś każda z ról w tym serialu przypadła mi do gustu. I oczywiście, są jeszcze bardzo dobre zdjęcia. Te zdecydowanie przykuwają uwagę. Z ogromną starannością i dbałością prezentowano każdy krajobraz. Eksponowano walory miejsca, w którym przyszło ten serial zrealizować. A potem to wszystko ładnie skleić. Stąd może podoba mi się to co widzę na ekranie, mimo że historia jakoś niespecjalnie kusi mnie swoimi smaczkami. No, ale kto wie może to mnie jakoś przekona do zobaczenia kolejnego sezonu.


Znaki
reżyseria: Jakub Miszczak, Marcin Ziębiński
scenariusz: Przemysław Hoffmann, Błażej Przygodzki,  Artur Kowalewski, Paulina Murawska
zdjęcia: Wojciech Todorow
scenografia: Tomasz Bartczak
gatunek: serial kryminalny
premiera: 10 października 2018




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Autor: Agnieszka Kobroń

Autor: Agnieszka Kobroń

Moja strona o TEATRZE

PAMIĘTAJ!

Wszystkie publikowane treści są moją własnością, o ile nie napisano inaczej. Proszę nie kopiować i nie rozpowszechniać ich bez mojej zgody.