„Zabawa, zabawa”: tragikomedia w trzech aktach


Tragikomedia to dobre słowo na opisanie tego filmu, bo nie tylko wybrzmi tutaj gorzka prawda, ale również komediowy rys. To wszystko będzie się przeplatać, aby ostatecznie dać widzom dzieło o prawdziwym życiu, o samotności, o czynnikach, które sprawiają że nie jesteśmy odporni na bodźce od świata i rzeczywistości, która często zamienia się w trudną codzienność

/fot. materiały prasowe/

Tak to, samotność staje się główna dominantą filmu Kingi Dębskiej Zabawa, zabawa. To ona wypełnia życie bohaterek. Trzech kobiet, których z pozoru poza tym samym miejscem zamieszkania nie łączy nic. Dopiero kiedy ich życie nabiera tempa, kiedy poznajemy co nimi kieruje i jak każda z nich funkcjonuje, to okazuje się, że jednak wspólny mianownik jest tutaj bardzo widoczny. Że on jest, mimo różnicy wieku, wykształcenia czy charakteru. Teresa (Dorota Kolak) to spełniona zawodowo ordynator oddziału pediatrycznego, uznana i szanowana pani profesor. Dorota (Agata Kulesza) – ceniona prokurator, mieszkająca w pięknym domu z mężem i synem. Magda (Maria Dębska), ambitna studentka która w życiu chce do czegoś dojść, a nie żyć tak jak jej rodzice. Każda z nich pije, każda z nich jest samotna. Na początku ocenimy je dość jednogłośnie – to one są złe. Niszczą własne życie na zawołanie. Zaginają rzeczywistość i próbują uczynić ją szczęśliwszą. Tylko, bardzo szybko w tych trzech historiach pojawia się jedno pytanie, co doprowadziło je do tego momentu? Scenariusz, który wyszedł spod pióra samej reżyserki i Miki Dunin, najpopularniejszej blogerki zajmującej się tematem alkoholizmu, dość szczerze przedstawia całą strukturę problemu i stopniowego dochodzenia do tego, że alkohol to jednak choroba, że każda bohaterka uwikłała się w ten świat utopiony w procentach.

Te trzy kobiety na swoje życie patrzą jednak zupełnie inaczej. I to w tym filmie bardzo się czuje. One po prostu dobrze się bawią i czerpią pełną parą z tego co daje im świat. Ich problem dostrzega rodzina, bliscy znajomi, współpracownicy i tak też poruszamy się po filmie. To z ich perspektywy patrzeć będziemy na życie tych kobiet. Staniemy się, którąś z części ich świata. Sami, w ślad z rodziną czy bliskimi bohaterek, będziemy miejscami woleć zatuszować problem i udawać, że go nie ma, niż głośno powiedzieć: to prawda, tak jest. Scena, w której pijana Dorota siedzi na przystanku z butelką w ręce i podchodzi do niej kobieta, która chwilę temu wyszła ze spotkania AA i nie robi nic, zatrważa. Dopiero za moment dotrze do nas, że postępowanie wszystkich osób które wypełniają życie naszych bohaterek na każdej płaszczyźnie tak właśnie się kończy. Bez powiedzenia słowa, bez podania ręki. A przecież nie wystarczy tylko chęć zmiany u osoby, która ma problem, ktoś musi być tym pierwszym bodźcem. Bo z racji własnego wstydu żadna z nich nie będzie chciała zmiany.


A ten wstyd widać na każdym kroku. Bo ktoś zobaczy, że wychodzę z ośrodka, że piję, że ta straszna prawda zobaczy światło dzienne. Lepiej powtórzyć: problemu nie ma i wrócić do tego co było. Dlatego tak gorzkie będzie zakończenie tego filmu, kiedy chęć pomocy i chęć zmiany bardzo się rozbiegną. Kiedy utkwimy w pewnym momencie życia każdej z kobiety. Nie pójdziemy dalej, zostaniemy z tym ciężarem sami. Z całym tabunem myśli, których Kinga Dębska nie przepracuje z widzem, tylko z pełną świadomością zostawi te masę niedopowiedzeń. To pomoże jej uwypuklić problem, wyciągnąć go na światło dzienne. Wyraźnie powiedzeń, że to może być codzienność każdego z nas. Przecież nie wiemy jak nasze życie potoczy się za chwilę. „Co” będzie chciało wypełnić pustkę w naszym życiu. Tylko nie będzie to pustka spowodowana brakiem czegoś lub kogoś, tylko zagubieniem siebie w świecie, który tak dużo daje i tak dużo zabiera. Którego siła po prostu nas przytłoczy. W tym ważnym przekazie pomogą reżyserce aktorzy. Dobrani do swoich ról idealnie. Potrafiący oddać myśl Dębskiej. Bezkonkurencyjni w swoich rolach. Wielkie brawa dla Doroty Kolak, Agaty Kuleszy, Marii Dębskiej, Marcina Dorocińskiego, Barbary Kurzaj i Mirosława Baka. I brawa za intuicję z jaką reżyserka obsadziła każdą z postaci.


W jednym z wywiadów Kinga Dębska powiedziała, że problem który pokazuje w filmie wciąż jest nie przepracowany, że „w naszej katolickiej kulturze pijana kobieta jest jak pijana Matka Boska”. Mam nadzieję, że po obejrzeniu tego filmu wiele się zmieni i w końcu zrozumiemy że alkoholizm to przeważnie choroba kobiet, tylko z tą różnicą, że one potrafią to doskonale ukrywać. Że wreszcie ten przydomek Matki Boskiej zniknie, a żadna kobiet nie będzie musiała udawać perfekcyjnej matko i żony, doskonałego szefa czy pracownika, że w końcu przestanie ją przytłaczać to nagromadzenie stereotypów, że w końcu dostanie od tego świata wsparcie.


Zabawa, zabawa 
reżyseria: Kinga Dębska 
scenariusz: Kinga Dębska, Mika Dunin 
zdjęcia: Andrzej Wojciechowski
obsada: Agata Kulesza, Dorota Kolak, Maria Dębska, Marcin Dorociński, Mirosław Baka
premiera: 4 stycznia 2019




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Autor: Agnieszka Kobroń

Autor: Agnieszka Kobroń

Moja strona o TEATRZE

PAMIĘTAJ!

Wszystkie publikowane treści są moją własnością, o ile nie napisano inaczej. Proszę nie kopiować i nie rozpowszechniać ich bez mojej zgody.