Za co pokochałam Słodki koniec dnia?

Słodki koniec dnia w reżyserii Jacka Borcucha, ze znakomitymi rolami Krystyny Jandy i Katarzyny Smutniak to bez wątpienia hit. Nie dziwi więc, że film zdobył uznanie jurorów Konkursu Polskich Filmów Fabularnych na dwunastym festiwalu filmowym Mastercard OFF Camera. Ani nawet przyznanie Krystynie Jandzie tytuł najlepszej aktorki w kategorii World Cinema Dramatic na festiwalu Sundance 2019


/fot. materiały prasowe/

Przepełniony licznymi znaczeniami, niezwykle symboliczny, z pięknymi zdjęciami i muzyką. Tak w skrócie można powiedzieć o filmie, który podbił serca widzów. Może momentami się dłuży, ale to co wydaje się ciągnąć bez końca, akurat w tym wypadku jest jak najbardziej uzasadnione i znajduje swoje zastosowanie. Słodki koniec dnia podbił moje serce nie tylko historią, którą opowiedział, ale...

Opowieść o dojrzałej kobiecie
Kino kocha młode i piękne kobiety, stąd też większość ról pisana jest właśnie z myślą o nich. Widzowie zaś wolą oglądać filmy o tym jakie to życie jest piękne w młodości, a nie o tym jak piękne może być kiedy dopada wiek średni. Może trochę się to zmienia, może… Ale to jest właśnie pierwszy z powodów, dla którego Słodki koniec dnia budzi ogromne zainteresowanie. Wreszcie ekran w całości wypełniony jest kobietą dojrzałą. I wreszcie nie oglądamy bohaterki przez pryzmat jej zmagań z nierozwiązywalnymi problemami, zgryzot czy jakiś innych utrapień. My po prostu oglądamy jej codzienne życie z jej perspektywy. My po prostu oglądamy kobietę wolną, która podąża własną ścieżką wydeptywaną przez wiele lat. Maria Linde to bohaterka, która wreszcie ma czas żeby się cieszyć, uśmiechać, bawić. Być po prostu sobą! I ten niewielki skrawek jej życia, który widzimy, wystarcza żeby dać do zrozumienia, że życie jest piękne w każdym wieku.

Janda jakiej nie znamy
Nie będę ukrywać, ale dla mnie Krystyna Janda w takich filmach jak Przesłuchanie w reżyserii Ryszarda Bugajskiego i Człowiek z marmuru w reżyserii Andrzeja Wajdy była najlepsza. Aktorka wielkiego formatu. I tak też ją zapamiętałam. Ale w pewnym momencie zniknęła z kina, zniknęła woląc skupić się na teatrze. Filmem Słodki koniec dnia powraca na wielki ekran. I znowu jest Antoniną Dziwisz z Przesłuchania i Agnieszką z Człowieka z Marmuru. Jest inna, odmieniona. Gra w zupełnie innym stylu niż ten, do którego (można powiedzieć) zdążyła nas przyzwyczaić. Teraz widzę, niezwykle świadomą i niebywale silną kobietę, aktorkę spełnioną która kocha swój zawód i dla której jest on największą pasją. A dzięki niej widzę bohaterkę, która nie boi się swoich lat, tego jak czas ją zmienił. Przez postawę Marii Linde widzę więcej i szerzej. Zaczynam patrzeć z zupełnie innego punktu widzenia i to na każde wydarzenie, które miało miejsce w tym filmie.
/fot. materiały prasowe/
Piękne krajobrazy
Miejscem akcji filmu Jacka Borcucha jest przepiękna miejscowość Volterra w Toskanii. Na ekranie taka sceneria ma do powiedzenia naprawdę wiele. Nie tylko wypełnia przestrzeń, ale również dodaje do niej kolejnych symbolicznych odniesień (a tych w Słodkim końcu dnia nie brakuje). A wszystko to, wyszło spod ręki Michała Dymka. Dwudziestoośmioletniego chłopaka, który ma niebywały talent i fach w ręku, co nie tylko udowodnił w tym filmie, ale również pokazał w jak niezwykły sposób można oddał należyty szacunek tak magicznemu miejscu. I nie powiem, ale już od pierwszych minut filmu byłam skłonna powiedzieć, że to miejsce jest cudowne i z wielką przyjemnością tam zamieszkam.
/fot. materiały prasowe/


reżyseria: Jacek Borcuch
scenariusz: Jacek Borcuch, Szczepan Twardoch
zdjęcia: Michał Dymek
obsada: Krystyna Janda, Katarzyna Smutniak, Vincent Riotta, Antonio Catania, Robin Renucci
premiera: 10 maja 2019 (Polska) 28 stycznia 2019 (świat)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Autor: Agnieszka Kobroń

Autor: Agnieszka Kobroń

Moja strona o TEATRZE

PAMIĘTAJ!

Wszystkie publikowane treści są moją własnością, o ile nie napisano inaczej. Proszę nie kopiować i nie rozpowszechniać ich bez mojej zgody.